


CZY SOFT JUŻ RZĄDZI ŚWIATEM?
Firma Horn Distribution zorganizowała miłą niespodziankę. Zaprosiła dziennikarzy na spotkanie prasowe poświęcone nowym produktom z linii HEOS, z udziałem „jakiegoś" nieokreślonego gościa. Gościem okazał się być… Juul Gijsbers z Holandii, który jest zawodowym szkoleniowcem Denona, specjalizującym się w linii HEOS i jego oprogramowaniu. Człowiek-chodząca-kopalnia-wiedzy.
Nie czas i nie miejsce na opowiadanie ze szczegółami jak ono przebiegało, ale przyznać należy, że kompetencja i zakres posiadanej wiedzy przez tego pana zrobił wrażenie chyba na każdym, kto tylko był zainteresowany tematem. Rozpoczęło się niewinnie od zapoznania ze stanem rynku, zaprezentowana została pełna oferta sprzętowa i omówione oprogramowanie sterujące. Gdyby ktoś tego przypadkiem nie wiedział, to informuję, że w systemach strefowych (multiroom) aplikacja sterująca jest równie ważna jak i sam sprzęt. To od jej jakości i wygody użytkowania, zależy w znaczącym stopniu długoterminowa satysfakcja klienta.
Po spotkaniu taka oto refleksja zrodziła mi się w głowie - manuale, o ile w ogóle są jeszcze dołączane do nowych produktów, ledwie muskają wierzchołka góry lodowej jakim są aplikacje sterujące oraz firmware i ewentualne zyski wynikające z aktualizacji (piszę to z perspektywy osoby czytającej z przyzwyczajenia wszelkie dołączane papiery). Jednym słowem taki dajmy na to HEOS potrafi więcej, znacznie więcej niż się typowy użytkownik spodziewa.
Staram się być w miarę na bieżąco z systemami multiroom, ale dopiero po tym szkoleniu w pełni zdałem sobie sprawę z dwóch rzeczy:
- istnieje potrzeba znacznie większej staranności w dogłębnym analizowaniu aplikacji sterujących podczas recenzowania sprzętu i informowaniu o jego zawiłościach, np. zaglądania w takie zakamarki, gdzie normalnie nie odczuwamy potrzeby zaglądania;
- uświadomiłem sobie w pełni skąd w audiofilach tzw. „dojrzałego” pokolenia tyle, nazwijmy to rezerwy w stosunku do nowoczesnego sprzętu. Świat prostych zasad: podłącz przewód, włącz zasilanie, pokręć gałką i słuchaj… tu już nie obowiązuje. Współczesny sprzęt sieciowy działa po prostu według kompletnie innej filozofii i to nie musi, ale może napawać tradycjonalistów… lękiem. Tkwią w bezradności, dopóki nie przyjdzie wnuczek, nie skonfiguruje sieci i nie pokaże jakie to wszystko jest w gruncie rzeczy proste.
Juul Gijsbers z holenderskiego oddziału Denona
Jak już wspominałem staram się ogarniać temat ale przyznam się, że nie wiedziałem, że głęboko w menu aplikacji HEOS’a zaszyta jest funkcja diagnostyki siły sygnału w sieci na wszystkich jej węzłach. Okazuje się, że można zobaczyć jak silny sygnał dociera do każdego głośnika HEOS i w miarę konieczności przesunąć któryś z nich, gdy ściana jest zbyt gruba dla Wi-Fi. To lepsze niż od razu lecieć do serwisu z pretensjami, że coś nie działa.
Nie miałem jeszcze w ręku najnowszego soundbara, ale w ramach spotkania dowiedziałem się, że posiada on wbudowany własny router 5GHz, w tym tylko celu by głośniki satelitarne (tworzące kanały tylne) pozostawały w idealnej synchronizacji bezpośrednio z belką (bez konieczności przepychania się przez zamuloną czasami sieć domową 2.4GHz). W praktyce wygląda to tak, że gdy kończąc oglądać film "rozpinamy" grupę tworzącą konfigurację 5.1, tylne głośniki automatycznie zrywają połączenie radiowe z belką i przełączają się do sieci domowej, by znów działać w dowolnym jej miejscu jako niezależne głośniki multiroom’owe.
Rodzina HEOS w pełnej krasie
Dowiedziałem się również, że oprócz tradycyjnego nadawania własnych nazw każdemu z głośników, można również zmienić nazwę całej grupy i zwinąć ją, by zajmowała mniej miejsca w oknie smartfona. A w konfiguracji stereofonicznej np. można zamieniać miejscami kanały lewy z prawym gdy głośniki znajdą się za naszymi plecami.
No po prostu, od ostatniego mojego kontaktu z appką, a miało to miejsce jakieś pół roku temu sporo się pozmieniało. Wiele drobiazgów udoskonalono by poprawić ergonomię. Bardzo dobrze świadczy to o firmie Denon. Widać jak intensywnie pracuje nad rozwojem swoich produktów, nie tylko w warstwie sprzętowej, ale również w warstwie oprogramowania.
Otwarte pozostaje natomiast pytanie - jak powinny działać firmy i co powinno być przez nieczynione, by informacje o zmianach pojawiających się w oprogramowaniu docierały do użytkowników? Często są to zmiany kosmetyczne, ale zdarzają się i takie o fundamentalnym znaczeniu, gdy odblokowywane lub dodawane są funkcje, które w sposób istotny zwiększają funkcjonalność sprzętu. Jak i jakimi kanałami o tym informować?
Gdyby ktokolwiek z czytających te słowa uznał, że to problem wydumany to proszę sobie odpowiedzieć na proste pytanie - jeżeli smartfon informuje co tydzień o zaktualizowaniu iluś tam aplikacji to jak często, o ile w ogóle, sprawdzamy co się w nich zmieniło? Komputery przez lata zaszczepiły w nas mechanizm ignorowania updatów. Jeżeli Windows pobiera poprawki to pewnie by załatać kolejną dziurę w systemie - tak myślimy, czyż nie? Nie przetrząsamy go potem w poszukiwaniu co się zmieniło. Podobnie reagujemy na nowy firmware. Z góry zakładamy, że to na pewno kwestie czysto techniczne, a te nas nie interesują. Coś się pewnie zmienia, ale tak do końca nie wiemy co i nawet nie próbujemy się dowiedzieć. Nie mamy czasu, ani ochoty na takie „pierdoły”. |
Sprawdziłem z ciekawości, wczoraj system w telefonie pobrał mi 81 nowych wersji aplikacji, w tym kilka dotyczących muzyki. |
Użytkownicy powinni być w jakiś sposób informowani przez producentów o istotnych zmianach w oprogramowaniu. Powinno to się odbywać dla w interesie obu stron.
My w InfoAudio.pl dostrzegając powagę problemu zaczęliśmy od pewnego czasu publikować newsy na ten temat i w ogóle zwracać uwagę na wiodącą rolę dobrze działającego softu.
Część producentów przerzuca na użytkowników odpowiedzialność za śledzenie swoich stron firmowych w poszukiwaniu updatów. Oczywiście nikt tu nikogo do niczego nie zmusza, ale jak się chce mieć lepiej to się trzeba pofatygować. Istnieją na szczęście też firmy takie jak Denon, ułatwiające życie klientom, same pilnują by aktualne oprogramowanie instalowało się automatycznie. HEOS stojący w Koluszkach czy w Białymstoku wie, że jest w Polsce i która lokalnie jest godzina, dlatego będzie pobierał updaty w środku nocy by nie niepokoić użytkowników.
W przerwie podczas rozmowy zagadnąłem prelegenta w kwestii pewnego udoskonalenia appki, które zgłosiłem do Denona. Jakież było moje zdziwienie, gdy nie dość że od razu wiedział, o którym zgłoszeniu mówię, to jeszcze się okazało, że nad tym pracują. W skrócie chodzi o umożliwienie takiego rozgrupowywania, by móc przerzucić strumień na inny głośnik niż ten, który był pierwszym podczas tworzenia grupy. To zresztą nie pierwszy taki przypadek, gdy zauważyłem błąd systemowy lub zgłosiłem pomysł na udoskonalenie funkcjonalności i został on wykorzystany - pisze o tym, ponieważ bardzo często nie wierzymy by w konfrontacji z wielkimi firmami nasza opinia mogła mieć jakiekolwiek znaczenie. Z doświadczenia zapewniam, że można skutecznie wpływać, wystarczy że pomysł niesie w sobie potencjał.
Recenzent to tylko człowiek i musi nieustannie podnosić swoje kwalifikacje, a takie spotkania jak to nadają się do osiągnięcia tego celu idealne. Mam nadzieję, że inni dystrybutorzy pójdą tym torem, dzięki czemu nasze dziennikarskie recenzje będą bardziej pomocne i podczas zakupów i podczas eksploatacji.
Waldemar Nowak