


MoFi: SourcePoint 888 - kolumny dające mega radość, a pod wieloma względami wręcz doskonałe
Niecały miesiąc temu w recenzji monitorów MoFi SourcePoint 8 rozpływałem się w zachwytach nad ich walorami brzmieniowymi, acz do pełni szczęścia brakowało im tego, czego monitory nie dają — masywnego basu. Jak to powiadają „mówisz / masz” — minęło kilka tygodni i oto są nowe podłogowe SourcePoint 888 grające jak diabli i anieli w jednym.
Jak fart, to fart — spotykam na korytarzu Steve'a Shade (znanego bywalcom Audio Video Show przedstawiciela amerykańskiego MoFi), zagaduję o nowości, a on, zamiast porozmawiać prowadził mnie do zamkniętej części biznesowej i przedstawił samemu Andrew Jones’owi prosząc by ten znalazł dla mnie chwilkę... i znalazł.
Andrew Jones człowieka legendę w branży / konstruktor kolumn / ze swoim najnowszym dzieckiem MoFi SourcePoint 888
(kliknij)
Sonicznie kolumny prezentują bardzo duży dźwięk, niesamowicie dynamiczny, z nisko schodzącym basem
SourcePoint 888 to trzeci model w kolekcji MoFi Electronics i pierwszy podłogowy z trzema 8” przetwornikami tej samej średnicy co w SourcePoint 8, a dokładnie z takim samym przetwornikiem koncentrycznym co w Ósemkach, które miały swoją premierę jesienią w ubiegłego roku w Warszawie. Do tego zostały dodane dwa 8” woofery i nazwa kolumn gotowa.
Słyszałem plotki, że podobno w MoFi dali ci wolną rękę…
Andrew Jones: Po dołączeniu do MoFi zacząłem się zastanawiać, jak powinien wyglądać mój kolejny projekt. Poprosiłem więc o czas do namysłu na podjęcie decyzji co robić, skoro mogłem robić wszystko.
Od samego początku wytyczne ze strony MoFi były bardzo ogólne i proste, skoro mogłem zrobić cokolwiek, to na czym się skupić?
W tamtym czasie do popularności zaczęły powracać wielkie kolumny jak z lat 70-tych: JBL L100, KLH Model 5, Warfdale, te wszystkie stare duże pudła i pomyślałem, żeby pójść w kierunku dużych głośników. I tak zacząłem szukać pomostu pomiędzy połową ubiegłego wieku a współczesnością i wpadłem na pomysł, że może mógłby to być 10” koncentryk.
W sumie chyba tego się po mnie spodziewano… :)
Oczywiście ludzie lubią Tannoy’a, który robił to od dekad, ale oni zawsze używali przetworników kompresyjnych, a ja nie chciałem używać kompresji i nie chciałem być postrzegany jako naśladowca Tannoy’a. Nie chciałem również kopiować KEF’a, w którym pracowałem wcześniej (chodzi tu o wykorzystywanie źródeł punktowych dźwięku w postaci przetworników koncentrycznych — red.).
Zdecydowałem się na miękki twitter i 10” woofer, licząc że to zadziała i tak też zrobiłem. Tak powstał SourcePoint 10, który był duży, bo powinien być duży. Ludzie przychodzili, oglądali i mówili: „To jest większe niż się spodziewałem...”, a ja ich wtedy pytałem jak sądzą, jak duża powinna być skrzynia dla 10” głośnika? Oczywiście, że był i jest duży, ale dobra, zróbmy coś mniejszego.
Zaakceptowałem więc pomysł przejęcia głównych cech dwudrożnego modelu 10” w mniejszej formie, gdzie tak duża membrana nie musi i nie powinna się zbytnio poruszać, żeby nie zakłócać pracy tweetera.
Im większe wychylenia robi membrana, tym łatwiej się odkształca w niekontrolowany sposób powodując różne piki i falistości w charakterystyce. Dużo takich zniekształceń wynikających z ruchu membrany pojawia się już przy średnich poziomach głośności. Gdy widzisz duże wychylenia membrany, to wcale nie znaczy, że one wnoszą użyteczną pracę, więc im bardziej uczynisz jej pracę liniową, tym masz większą kontrolę, a uzyskujesz tyle samo dźwięku z pozornie niewielkich wychyleń.
W czasie demo grała muzyka ze streamera i chyba każdy ze słuchających gotów był przyznać, że brzmi ona nadwyraz dobrze
/ może to właśnie rolą kolumn powinno być łagodzenie cyfrowej szorstkości poprzez nadawanie jej analogowych cech?
(kliknij)
Przeskoczmy teraz do modelu 8" — tu ruchy membrany stały się większe (dla podobnego poziomu dźwięku — red.), co zaczęło powodować problemy bowiem najniższe częstotliwości wymagają największego ruchu. Uznałem więc, że konieczne jest świadome ograniczenie jak nisko będzie schodzić kolumna, by ograniczyć zakres ruchu i powoli ponownie móc zapanować nad wszystkim. Tak powstał SourcePoint 8.
Jaki mógł być kolejny krok? Oczywiście kolumna podłogowa, zwłaszcza że monitor z podstawą zajmuje dokładnie tyle samo miejsca co pełnowymiarowa skrzynka.
Zaczęliśmy prace nad podłogówkami (Andrew nazywa je Towers, czyli wieże — red.). Takie kolumny muszą mieć wspaniały bas, ale nie uzyska się go wkładając 8” do wielkiej skrzynki. Trzeba było stworzyć kolumny trójdrożne, gdzie cały bas zostałby zabrany z 8” koncentryka — teraz już nie dostrzeżesz na nim żadnego jego ruchu (to nawiązanie to rozmowy, która toczyła się przed wywiadem — red.) — zabraliśmy więc z niego całą energię basu i wytwarzanego ciepła, pozostawiając same częstotliwości średniotonowe.
Nie widziałem jednak większego sensu, by zastępować jeden głośnik 8” drugim 8” tylko po to by przenieść do niego sam bas, więc z automatu wstawiliśmy dwa przetworniki basowe, by uzyskać możliwość głośniejszego grania.
Wszystkie trzy membrany wykonane są z celulozy co ma niebagatelny wpływ na przyjazność brzmienia
Musiałem więc stworzyć jakieś nowe przetworniki niskotonowe, ale jakie by miały one być? Przypomniałem sobie o moich pracach dla firmy TAD, gdzie wszystkie konstrukcje basowe miały krótką cewkę i długą szczelinę. Grały one o wiele bardziej liniowo niż te z długą cewką i krótką szczeliną, natomiast miały one jedną wadę — były drogie.
Zacząłem zastanawiać się jak stworzyć głośnik krótkocewkowy za rozsądne pieniądze tak, by pole magnetyczne nadal było bardzo silne. Wymyśliłem konstrukcję składającą się z dwóch magnesów neodymowych z przekładką pomiędzy nimi tworzącą trzy warstwy (magnesy względem siebie są odwrócone biegunami — red.). W ten sposób wymusiłem znacznie silniejsze pole magnetyczne w szczelinie. Pracowało to dobrze, bardzo dobrze.
Nie jest to niestety tanie rozwiązanie bowiem powstaje tu ten sam problem, co w głośnikach koncentrycznych… namagnesowanie musi nastąpić jeszcze przed montażem, co jest trudne, a fabryki tego bardzo nie lubią. Normalnie głośniki najpierw się montuje i magnesuje za jednym zamachem jako gotową całość. Natomiast nie da się tego zrobić w ten sposób, gdy potrzebujesz mieć przeciwstawne pola magnetyczne blisko siebie.
Musimy więc fabryce płacić „karę finansową” za utrudnienia, natomiast od strony technicznej to rozwiązanie działa wyśmienicie — głośniki są bardzo liniowe i o wielkiej dynamice.
Konfiguracja SourcePoint 888 wygląda następująco — trójdrożna kolumna gdzie koncentryczny 8” (ten sam co w Ósemkach — red.) siedzi we własnej komorze i przetwarza wyłącznie górę i środek pasma. Pozostałe dwa woofery również siedzą w swoich osobnych komorach o identycznej objętości.
Wewnątrz jest sporo wzmocnień i przegród ustawionych pod kątem, by całość była bardzo sztywna. Każdy woofer ma swój bass-reflex. Zwrotnica odcina na poziomie 130 Hz. W ten sposób odciążony głośnik średnio-niskotonowy z niskich tonów zyskał na klarowności i swobodzie, natomiast pozostałe dwa zapewniają zadziwiająco potężny bas.
Kolumny będą sprzedawane niejako w trzech stylach: współczesnym białym / drewnianym vintage / i w klasycznej czerni
Na koniec słowo komentarza adresowanego do tych czytelników, którzy patrzą na sprzęt przez pryzmat cyferek na ulotkach. Kolumny te przenoszą pasmo 32 — 30.000 Hz, a więc nie 20 Hz, które wielu producentów wpisuje niejako z rozpędu traktując to jak umowny standard dla sprzętu Hi-Fi.
Natomiast gdy w jednym z prezentowanych nagrań pojawiły się owe "skromne" 32 Hz, to dla pewności aż zapytałem Andrew, czy ta wibracja w powietrzu to robota jego kolumn, czy coś się przyplątało po konstrukcji budynku z innej sali, a mistrz z wyraźną satysfakcją pokiwał głową i powiedział: "To zasługa tych kolumn".
Z uwagi na lekkość papierowych membran dźwięk jest dodatkowo niesamowicie dynamiczny. Gdybym mógł zgarnąć z Monachium dowolną parę kolumn pasywnych to byłyby to właśnie te.
Andrew Jones i piszący te słowa Waldemar Nowak