


MOFI: SourcePoint 888 + MasterDeck + MasterPhono - święta trójca winylu
Gdybym chciał dziś postawić sobie system do słuchania winyli (taki raz a dobrze), to przynajmniej cztery jego elementy byłyby od MoFi. Miałbym wtedy pewność i spokój ducha, że dobrze wybrałem — byłby to któryś z ich gramofonów, ich znakomity przedwzmacniacz, kolumny SourcePoint (są 3 rozmiary do wyboru) i pakiet startowy audiofilskich płyt z ich wydawnictwa MFSL.
Kolumny MoFi SourcePoint 888
(kliknij)
Steve Shade (MoFi): Pokazujemy dumę MoFi Electronics — kolumny SourcePoint 888 — nowy głośnik wolnostojący zaprojektowany przez Andrew Jones'a (rozmawiałem z nim w Monachium — red.) — to nasz wielce szanowany konstruktor, który projektuje od wielu lat i co wydaje się wręcz nieprawdopodobne, to każda jego nowa konstrukcja okazuje się znacznie lepsza od poprzedniej.
SourcePoint 888 nie jest tu wyjątkiem, są fantastyczne. Niesamowicie dobrze wyważony dźwięk, niesamowicie otwarty, wyrazisty, bardzo zabawny i jak dotąd sprzedają się one całkiem dobrze w obecnym trudnym klimacie ekonomicznym — to dobry znak — jesteśmy już w trakcie trzeciej transzy produkcji, co na tak dużą kolumnę jak SourcePoint 888 jest niesamowicie szybkim tempem sprzedaży.
Lewy przetwornik to tak naprawdę dwa umieszczone koncentrycznie wewnątrz siebie, więc tweeterem jest widoczna na środku kopułka
/ prawej jeden z dwóch modułów basowych
Podstawkowe kolumny z serii SourcePoint (recenzja SourcePoint 8) ograniczają się do jednego głośnika koncentrycznego i już grają bosko, natomiast brak im najniższego basu i tu na scenę wchodzi właśnie SourcePoint 888, który spina w dwóch kolumnach doświadczenie kilkudziesięciu lat pracy — mnie one zauroczyły od pierwszych taktów, zwłaszcza, że nie są jakoś kosmicznie wycenione.
Gramofonu MasterDeck — konstrukcja pozwala na regulacje: Overhang, Azimuth, Zenith VTA, Anti-Skate
/ plinta z drewna pokrytego warstwą aluminium / aluminiowy talerz 4 cm / zewnętrzny zasilacz / 19,5 kg
(kliknij)
Gramy z gramofonu MasterDeck, który pokazujemy już od jakiegoś czasu, natomiast wprowadziliśmy do niego kilka udoskonaleń — jest w nim montowana wkładka UltraGold MC, zaprojektowana oczywiście przez samego Alana Perkins'a.
MasterDeck to przede wszystkim opatentowana przeciwwaga Spiral Groove, główne łożysko high-media, które pozwala tylko na bezwładność w jednej płaszczyźnie — płaszczyźnie obrotu talerza.
Do tego 10-calowe hybrydowe ramię z włókna węglowego z zawieszeniem Unipivot w płaszczyźnie poziomej i Gimbal Bearing w płaszczyźnie pionowej, a mimo to, gdy przesuwasz ramię, nie wydaje się ono chwiejne, jest wręcz solidne jak skała, wiec gdy stylus siedzi w rowku, masz do dyspozycji wszystkie zalety Unipivot, a także zalety Gimbal Bearing.
Według nas taka konstrukcja jest całkiem ekscytująca i klienci wydają się podzielać tę opinię, bo zaczęliśmy sprzedawać całkiem sporo MasterDecków. A mówiąc wprost ich sprzedaż znacznie przewyższyła modele UltraDeck i Fender PrecisionDeck, które mieliśmy wcześniej (przy cenie 40K zł to rzeczywiście nie lada osiągnięcie — red.).
To zupełnie nowy poziom, nowa liga, seria Master jest naprawdę produktem o jakości referencyjnej.
Steve Shade i MasterPhono
(z pomarańczowym wyświetlaczem)
Mamy tu również preamp MasterPhono, zaprojektowany, jak wiesz, przez Petera Madnicka. Jest dostępny od jakiegoś roku. Oczywiście ma trzy wejścia, zarówno prądowe, jak i dwa wejścia napięciowe. Wyjątkową jego cechą jest to, że to w zasadzie dwa osobne urządzenia połączone jedynie ze sobą dla wygody. Pomiędzy nimi jest szczelina powietrzna z trzema miedzianymi rurkami, która izoluje i pozwoliła Peterowi znacznie zmniejszyć poziom szumów, przez które muzyka musi się przebijać.
To jest naprawdę wyjątkowy produkt, może nawet najbardziej wyjątkowy spośród wszystkiego, co pokazujemy. On również bardzo dobrze się sprzedaje.