KLIPSCH HERESY
Autor: Michał Sommerfeld • 28 października 2016

- Bardzo staranne, nawiązujące do historycznego modelu wykonanie.
- Ciekawa konstrukcja z dwoma tubami oraz przetwornikiem niskotonowym 12".
- Brzmienie, które uznać można za "analogowe". Będzie doskonale pasowało melomanom, którzy lubują się w we audio-wspomnieniach.
- Przy skuteczności 99 dB są zestawem niezwykle łatwym do wysterowania.
- Są to zestawy, których słucha się w całości, z ogromną przyjemnością obcowania z muzyką.
- Pomimo bycia monitorami nie wymagają standów. W prawidłowym ustawieniu pomagają, odchylające lekko do tyłu podstawki
- Brzmienie, które dla wielu będzie cudowne, a dla innych nie do zaakceptowania.
- Jak na monitory to dość duże kolumny. Wymagają sporo miejsca, ale dzięki zamkniętej konstrukcji nie potrzebują wiele przestrzeni wokół siebie.
- Bas może wydawać się lekko oderwany od reszty pasma.
Chciałoby się powiedzieć, że firma Klipsch istnieje na rynku od zawsze. I słusznie, ponieważ jej początki sięgają roku 1946. Dla wielu osób będzie to właśnie "od zawsze". Paul W. Klipsch od razu po II wojnie zabrał się do ciężkiej pracy. Jej owocem były kolumny Klipschorn. Jednak nie wszędzie można było swobodnie ustawić tak ambitną konstrukcję i chyba to skłoniło go do stworzenia testowanego przez nas, znacznie mniejszego modelu HERESY. Ta kolumna jest tak nietypowa, że szczerze mówiąc, nie wiem od czego zacząć.
Czekając na kuriera nie bardzo wiedziałem jakiej paczki się spodziewać. Przyszły dwie, nie znając zawartości, strzeliłbym, że w środku są dwa, nieco większe od normalnych, komputery klasy PC. Jeśli na wystawie Audio Video Show odwiedzicie salę polskiego dystrybutora marki KLIPSCH, to być może przyznacie mi rację: nie jest to rozmiar kojarzący się z obudową kolumny, która posiada woofer o średnicy 12”.
Australian Walnut (znany także jako Queensland Walnut) jest drzewem uprawianym na nadmorskim płaskowyżu północnego regionu Queensland w Australii. Drewno to posiada różne odcienie, ale zazwyczaj blado-złote słoje silnie kontrastują z ciemniejszymi, czekoladowo-brązowymi, szarymi, czarnymi, a nawet różowymi smugami. Zostało ono wykorzystane tylko w konstrukcji głośników 70th Anniversary Edition.
Po ich wypakowaniu i wstępnych oględzinach stwierdzam, że Klipsch HERESY są tak brzydkie, że aż ładne. Małe, przysadziste, odchylone do tyłu, jednoznacznie kojarzą się z domem babci. Wykończone są "jubileuszowym" fornirem "Limited Australian Walnut Veneer", który sam w sobie prezentuje się pięknie. Front kolumn stanowi duża maskownica wchodząca w zagłębienie w jej przodzie. Jest zamocowana na małych magnesach. Po jej zdjęciu można się przyjrzeć dokładniej głośnikom i zapewniam, warto.
Tutaj wszystko jest zupełnie inne, niż się przyzwyczailiśmy. Wzrok przyciągają dwa tubowe głośniki: mniejszy wysokotonowy i drugi nieco większy - średniotonowy. Tuby wydają się mieć charakterystykę wykładniczą. Niżej znajdziemy woofer. Tutaj również jest niespodzianka, otóż ten głośnik różni się od obecnie używanych konstrukcji nistokotonowych. Jego membrana jest wykonana z papieru, z papierowym kapslem, a zawieszenie jest zrobione z takiego samego papieru i dodatkowo impregnowane. Dokładnie tak, jak za starych dobrych czasów. Te zabiegi: tubowe głośniki, w pełni papierowy woofer składają się na niezwykle wysoką skuteczność tych kolumn. 99 dB to wartość wzbudzająca szacunek. Te kolumny można napędzić prawie wszystkim, włącznie z 2W wzmacniaczem lampowym.
Patrząc od góry mamy wysokotonową tytanową kopułkę 1” oraz także tytanową kopułkę średniotonową 1.75”. Oba głośniki wspierają tuby. Bas obsługuje wielki i bardzo niewspółczesny przetwornik 12”.
Cała seria 70th Anniversary wraz z najdroższymi i najbardziej zaawansowanymi konstrukcyjnie głośnikami firmy Klipsch, referencyjnymi modelami Klipschorn i La Scala II to próba cofnięcia nas o 70 lat wstecz. Wszystkie te konstrukcje nawiązują do rozwiązań z poprzedniej epoki. Zadbano tu o każdy szczegół: materiał maskownic jest prawie identyczny z tym, który pamiętamy z przeszłości, a same kolumny swoim wyglądem pozwalają wspomnieć przeszłość. Na tym jednak kończą się analogie, albowiem kolumny HERESY pomimo staroświeckiego wyglądu mogą poszczycić się bardzo współczesnymi parametrami technicznymi.
Uznawana za słabą mocowo lampę, trioda 300B zapewni nam z kolumnami HERESY naprawdę głośne granie. Oczywiście tak duża skuteczność wiąże się z pewnymi wadami. Przetworniki użyte w tej kolumnie będą charakteryzować się wyższymi zniekształceniami, niż konstrukcje nowoczesne. Szczególnie parzyste harmoniczne wystąpią w większej ilości. Czy to źle? Wcale nie! One właśnie dadzą ocieplenie i „analogowość” dźwięku, umiejętnie maskując niedociągnięcia. Brzmi jak lampowy dźwięk? Słusznie, ponieważ to są lampowe kolumny. Tyle teorii, a w praktyce?
Brzmienie
Często wiele recenzji rozpoczyna się od stwierdzeń w rodzaju „gra inaczej, niż wygląda”, czy „konstrukcja tubowa, która nie brzmi tubą”. Tutaj mamy odwrotność. Brzmienie tych kolumn pokrywa się w 100% z ich wyglądem i budową. Postawmy sprawę jasno, te kolumny powinny grać ze wzmacniaczem lampowym o mocy poniżej 10W.
Jedną z najważniejszych cech tych kolumn jest wysoka skuteczność. W brzmieniu wyczuwalna jest obecność tuby. Nadają one swoistą barwę i charakter odtwarzanej muzyce. Również bas: zamknięty, pochodzący z dużego głośnika, jest inny niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Jest krótki, dobrze kontrolowany, bez ciągnięcia się, czy podbicia. Te głośniki grają lampowo, nawet bez lampowego wzmacniacza. Jest ciepło, bogato, mocno. Jeżeli miałbym coś określić mianem brzmienia Vintage, to właśnie to.
Góra z łatwością radzi sobie z metalicznie brzmiącymi instrumentami, ale potrafi też "zazgrzytać". I choć wydawać się może, że słowo to używam w pejoratywnym znaczeniu - tu podkreśla ono zaletę konstrukcji. Czuć to było zwłaszcza we wstępie do utworu "Time" zespołu Pink Floyd, w którym odnajdujemy, znany chyba większości, dźwięk zegarów. Było, wyraziście i bez litości, mechanicznie i precyzyjnie - dokładnie jak w szwajcarskim zegarku. Bardzo korzystnie i naturalnie wypadają także instrumenty dęte. Dallas Wind Symphony ze swoją ogromną siłą sekcji perkusyjnej nie ustępowała przekazem zestawom, które znajdują się w zupełnie innym przedziale cenowym. Jeśli chodzi o monumentalność i detaliczność - obie te cechy uzupełniają się w HERESY bardzo dobrze.
Wspaniałe uczucie usłyszeć to w taki sposób! Dźwięk powalił mnie ilością składowych i ich wyrazistą fakturą. Nie jest to coś, co zazwyczaj otrzymujemy. Większość kopułek - zwłaszcza tych miękkich - jednak to zaokrągla i wygładza. Tuba obsługuje również średnicę, co od razu czuć. Gitary i fortepian brzmią w dość specjalny sposób: nie realistyczny lecz mocno wyrazisty i ładnie podbarwiony.
Bas, w swoim własnym świecie... ciut od reszty oderwany. Barwa i charakter się zgadzają, lecz ilościowo, w porównaniu pozostałymi dźwiękami, sprawiał wrażenie niedoinwestowanego. W stosunku do reszty pasma, odniosłem wrażenie, że pozostawał lekko w tyle. I o ile w perkusji mogło go brakować, to w dźwiękach gitary basowej, dół oddany był perfekcyjnie. W utworze "For Whom The Bell Tolls" zespołu Metallica był dokładnie taki jak go oczekiwałem: prowadził resztę muzyków przez ten wciągający kawałek dokładnie tak, jak to pamiętam z koncertu.
Wiele osób nie zdecyduje się zapewne na pokazanie tego, co kryje maskownica. To estetyka poprzedniej epoki, gdzie nie przywiązywano tak wielkiej wagi do wykończenia i ozdobnego montażu. Jednak jestem przekonany, że wielu osobom spodoba się ten surowy i wręcz prawdziwy styl.
Każda z kolumn, na tylnej ściance posiada ręcznie naniesioną adnotację
o nazwisku osoby, która składała dany egzemplarz.
Bazując na tym co powyżej, prawdopodobnie po pierwszym przeczytaniu niełatwo wyrobić sobie jednoznaczną opinię o tych zestawach. Kolumny są specyficzne pod wieloma względami: są unikatowe i będąc właścicielem jednej z 70 wyprodukowanych sztuk, można bez wątpienia się nimi chwalić. To wyraźnie propozycja dla audiofilów, którzy mają potrzebę zatrzymania się w szaleńczym biegu, na mecie którego oczekują świętego Gralla.
Warto zapiąć do nich, skromnie wyglądający lampowy wzmacniacz, przygotować sobie herbatę (może być z prądem). Jeśli ktoś ma, warto wyjąc kilka ulubionych winylowych płyt i niczym za pomocą maszyny czasu, przenieść się do momentu, gdy muzyka sprawiała przyjemność samą sobą. To zestaw wypoczynkowy, nie ma mowy o zmęczeniu i natarczywości. On samym sobą wprowadza tyle spokoju ile potrzebują czasami zmęczone ultra high-endowym brzmieniem uszy.
Słuchając HERSEY nie koncentrujemy się na składowych całej prezentacji, nie rozdzielamy jej na wysokie i niskie tony. Basem, średnica i góra są doznaniem jako całość, słuchamy instrumentów, wokalistów i tego co ich łączy: muzyki.
Fakt ustawienia ich na podłodze nie niszczy wrażenia stereofonii i przestrzenności. Kolumny są niewysokie i stojąc na podłodze, doskonale w tej pozycji pracują. Pomaga w tym ich lekkie odchylenie, dźwięk bez problemu odrywa się od kolumn i wypełniał sobą pomieszczenie. Na marginesie warto może przypomnieć, że z podobnego rozwiązania korzysta system ATMOS. To oczywiście zupełnie inna technologia i cel, ale być może Paul Klipsch nieświadomie natchnął swoim pomysłem konstruktorów nowoczesnego kina domowego.
Podsumowanie
Zapewne wiele osób powie, że zna kolumny o lepszym basie, lepszej kontroli, lepszej spójności. Wiele z nich swoje nieprzychylne uwagi skoncentruje na tym, jak kolumny Klipsch się prezentują... W tym momencie należy napisać: tych "klientów nie obsługujemy".
Niewiele jest kolumn, które dają tyle frajdy z odsłuchu, co model HERESEY. Zbiór zamkniętych w ich wnętrzu cech pozwolił odpocząć mi od kolejnych "ałdiofilskich cudeńek”. To jakby przyjemność ze zwyczajnej rozrywki z przytulnym wnętrzem gdzie panuje spokój. Być może nie do końca poprawnie, za to bardzo cool. Jestem pewien, że w połączeniu ze wzmacniaczem lampowym SE całość będzie jeszcze lepsza.
Parametry techniczne
Parametry
- Pasmo przenoszenia (+/- 4 dB): 58 Hz - 20 kHz
- Skuteczność: 99 dB @ 2.83V / 1m
- Moc: 100W/400W (sinus/peak)
- Max SPL: 116 dB Continuous
- Impedancja: 8 Ohm
- Crossower: HF: 5000 Hz/MF: 850 Hz
Przetworniki:
- HF: K-107-TI 1” (2.54cm) Titanium diaphragm compression driver
- MF: K-53-TI 1.75” (4.45cm) Titanium diaphragm compression driver
- LF: K-28-E 12” (30.48cm) Fiber-composite cone woofer
- Obudowa: MDF
- Wymiary: 60.5x39.37x33.66 cm
- Waga: 20kg
Sprzęt użyty w teście
Sprzęt
Nagrania
- Marie Boine, Leahkastin/Unfolding - Verwe 523889-2
- The Eagles, HELL FREEZES OVER - GED 24725
- The Bad Plus, For all I Care - DO THE MATH RECORDS
- Dallas Wind Symphony, Fiesta! - Reference Recordings RR-38CD
- Rebecca Pidgeon, The Raven - Chesky Records - JD115
- Diana Krall, Stop This World, Temptation - Verve Records 0602498622469
- Vangelis "Blade Runner" Atlantic 82623-2
- Holly Cole "Temptation" Metro Blue 7243 8 34348 2 4
- Roger Waters, Amused to Death - Columbia - 468761 2
- Arabesque, Crystal Cable Sampler - CC 200901
- Dark Side of The Moon
Gdzie kupić?
Dystrybucja w Polsce:
Konsbud HI-FI
